Dziś kończę 17-naście lat! Pierwszą klasę LO skończyłam z wyróżnieniem, a dwa miesiące temu , zaczęłam drugą klasę LO samymi dobrymi ocenami , jestem jedynaczką, nie mam ojca. Zostawił nas. Mam wspaniałych przyjaciół i chłopaka. Kocham ich! Czego chcieć więcej?
Jednak czegoś chce. Chce wyrwać się z rutyny jaką prowadzę przez dobre 3 lata od kiedy zaczęłam pracę. Dom, szkoła, nauka, praca. Nigdy głośno nie narzekam, bo gdyby nie moje 800 zł (tylko tyle jestem w stanie pracować-pomagam w porządkach starszym osobom, a ostatnio tylko p.Kulig i p.Iksińskiemu-) to ledwo starczyło by nam na życie. Mama nie ma dobrego wykształcenia, w 2 klasie technikum zaszła ze mną w ciążę i do tej pory go nie skończyła. Jak już wspomniałam, nie mam taty (zostawił mamę, typowe dla mężczyzn , a raczej chłopców, w takim wieku) , a nasza rodzina także nie udziela nam wsparcia, sama nie mam pojęcia dlaczego, podobno to jakaś mroczna historia, tyle wiem, ale nie wnikam w szczegóły.
Od dziecka mam jedno marzenie, które do tej pory wydawało mi się całkowicie niemożliwe. A mianowicie chciałam zostać modelką. Od małego uwielbiałam być fotografowana i miałam swoje ulubione pozy, ale kariera w modelingu wydawała się niemożliwa, a dzisiaj stoję przed drzwiami castingu na pokaz twórczości Wolińskiego. Jak to się stało, że tu trafiłam? To wszystko przez Janka, znaczy dzięki niemu, nie wiem jak to nazwać. Znalazł ten casting w internecie, zgłosił mnie, a dziś w moje urodziny mnie tu przywiózł. Wydaje mi się to wszystko zupełnie niemożliwe. Jak taki projektant jak Woliński może poszukiwać modelek, bez jakiegoś stażu czy doświadczenia? To sen, na pewno.
-A teraz prosimy panią Klarę Mejer- to na pewno sen, jestem pewna, a mimo to tak mnie zmroziło, że nie mogę się ruszyć.
-Czy jest tutaj pani Klara? Na prawdę mamy mało czasu.-odzywa się znów ten facet za drzwi.
-Tak, tak, jest już wchodzi-Janek postanowił odezwać się za mnie-Proszę cię, kochanie wstań dasz radę. Kocham Cię.
A ja po prostu wstałam i poszłam tam. Znaczy już tam jestem i zobaczyłam go Dawida W. , jego menadżera i jeszcze jakiś innych ludzi, ale w tym szoku nie jestem w stanie rozpoznać kto to.
-Przedstaw się proszę.
-Nazywam się K-k-k..
-Jak? Mów wyraźniej-poprosił mnie Dawid, widziałam zmęczenie i zirytowanie w jego oczach. Klara ogarnij się kto to widział, żeby zapomnieć jak się nazywa. Janek liczy na Ciebie. I wtedy jak grom z jasnego nieba poczułam siłę i wiedziałam, że wygram ten casting. Nagle to po prostu wiedziałam.
-Klara Mejer.
-A powiedz mi ile ważysz i ile masz wzrostu?
-Ważę 70 kg , a mierzę 180 cm,
-Yhym, pokaż nam sie w stroju kąpielowym.-a ja z wielką pewnością siebie w garderobie zdjęłam sukienkę urodzinową podarowaną od mamy i wyszłam pewnym krokiem na wybieg. Zaczęła grać muzyka, a ja szłam z bananem na ustach tak jakbym robiło to od zawsze, zobaczyłam w oczach Wolińskiego iskierkę nadzieji i zadowolenia.
-Proszę przebież się w jedną z moich sukienek i przejdź się po
prowizorce tego wybiegu.- słyszę Dawida, i wykonuję jego polecenie. Podano mi sukienkę, jest śliczna. I znów wychodzę z jeszcze większą werwą, prezentuję jego kreację odwracam się i idę jeszcze raz. Jestem w niebie.
-Dobrze dziękuję. Poczekaj na decyzję na poczekalni.-czy jest szansa , jest tak? Jest!
-Dobrze, dziękuję.-i wyszłam. Zobaczywszy Janka stwierdziłam, że siedział tu także cały pospinany.
-I jak dostałaś się!?
-Jeszcze nie wiem mam czekać tutaj na decyzje.
--------------------------------------------2 godziny później-----------------------------------------------
-Zapraszamy ponownie Klarę Mejer.-nareszcie usłyszałam swoje nazwisko..Przede mną było wyczytywane wiele dziewczyn, dlatego bałam się, że stwierdzili, iż nie jestem dostatecznie dobra.
-Witam Cię ponownie Klaro-przywitał mnie Dawid , z uśmiechem na twarzy.- Słuchaj, nie będę owijał w bawełnę. Strasznie mi się spodobałaś , masz pięknie ciało, oczywiście parę kilogramów mniej by się przydało , ale popracujemy nad tym. Nie chodzisz jeszcze tak dobrze, ale damy radę , ponieważ masz wzrost doskonale przystosowany na wybieg. Jednymi słowy. Chciałbym zacząć z Tobą współpracę, zgadzasz się?
-Tak, tak oczywiście!-nie wierzyłam własnym uszom! Dostałam się, naprawdę dostałam się! Dawid podał mi jeszcze wszelkie niezbędne informację i spotykamy się już za 2 tygodnie!!! To znaczy, że marzenia naprawdę się spełniają? Och Janku dziękuję, za ten wspaniały prezent!
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Witam :) Jak podoba Wam się rozdział pierwszy mojego opowiadania dajcie znać. Buziaki :*!
wtorek, 3 listopada 2015
niedziela, 25 października 2015
Czysty pracoholizm. Prolog.
Miałam wszystko. Chciałam więcej. Nie patrzyłam na to czy śpię 8 h, czy 3 h (bardzo często wcale nie spałam) . Nic (oprócz mojej kariery) nie miało dla mnie dużej wartości. Dom, rodzina, kochający chłopak starający się o to bym poświęcała mu więcej czasu. Nic się nie liczyło, kompletnie nic. Nie tak to miało wyglądać, popadłam w nałóg. Nie, nie, nie narkotyki, alkohol, papierosy, nie to. Pracoholizm to jest dobre określenie. Na początku czerpałam z tego przyjemność, uwielbiałam to robić, a teraz? Teraz muszę to robić inaczej warjuję. Nic na to nie poradzę, a nadal kocham to, a nawet jeszcze bardziej niż na początku.
Z perspektywy czasu chcę mi się śmiać. Kiedy zaczynałam pracę jako modelka, miałam 17 lat, ważyłam 70kg, przy wzroście 180cm. Teraz ważę 32kg podłączona pod wszelkie urządzenia pomagające mi oddychać, kroplówki, dzięki , którym jeszcze żyję. To cud , że w ogóle żyje. Zapewne myślicie "Jak każda modelka popadła w anoreksje". Ha! Nie to mnie zgubiło. Białaczka. Cała moja rodzina przyjęła to jako tragedie, ja też. Teraz jednak dziękuję Bogu, że mam to dziadostwo. Inaczej nadal bym się truła połykając waciki z sokiem i nadal moi bliscy by się dla mnie nie liczyli. Uważacie, że jestem dziwna? Och, macie rację.
Byłam (czy nadal jestem?) modelką światowej sławy. Bardzo szybko moja osoba pojawiła się na okładkach VOGUE, ELLE etc. Wyjeżdżałam na wiele pokazów, promowałam wiele projektantów, aż wreszcie zamieszkałam na dobre w Mediolanie. Chociaż i tak najczęściej żyłam na walizkach. Po 2 latach moje kariery w modelingu, dowiedziałam się o chorobie. Moja rodzice bali się , że umrę, ja za to, że to wszystko stracę. Wymyśliłam, sposób dzięki , któremu miałam ukryć swoją chorobę przed światem. Ukrywałam to rok. Rok żyłam, ale umierałam. Zanim dostałam białaczki, umierałam wewnętrznie. Już wtedy. A rok po dowiedzeniu się o mojej chorobie, umarłam na prawdę, ale jednak żyję. Jak to wyjaśnić? Sama nie mam pojęcia. Cały czas twierdzę, że to Bóg dał mi drugą szansę, abym naprawiła swoje życie. To na pewno on.
Pozdrawiam, Klara
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Witam wszystkich :) To prolog mojego opowiadania :) Mam nadzieję, że Wam się spodobał , i zostaniecie ze mną na dłużej!!! A i z góry przepraszam, za błedy!!! xoxo
Z perspektywy czasu chcę mi się śmiać. Kiedy zaczynałam pracę jako modelka, miałam 17 lat, ważyłam 70kg, przy wzroście 180cm. Teraz ważę 32kg podłączona pod wszelkie urządzenia pomagające mi oddychać, kroplówki, dzięki , którym jeszcze żyję. To cud , że w ogóle żyje. Zapewne myślicie "Jak każda modelka popadła w anoreksje". Ha! Nie to mnie zgubiło. Białaczka. Cała moja rodzina przyjęła to jako tragedie, ja też. Teraz jednak dziękuję Bogu, że mam to dziadostwo. Inaczej nadal bym się truła połykając waciki z sokiem i nadal moi bliscy by się dla mnie nie liczyli. Uważacie, że jestem dziwna? Och, macie rację.
Byłam (czy nadal jestem?) modelką światowej sławy. Bardzo szybko moja osoba pojawiła się na okładkach VOGUE, ELLE etc. Wyjeżdżałam na wiele pokazów, promowałam wiele projektantów, aż wreszcie zamieszkałam na dobre w Mediolanie. Chociaż i tak najczęściej żyłam na walizkach. Po 2 latach moje kariery w modelingu, dowiedziałam się o chorobie. Moja rodzice bali się , że umrę, ja za to, że to wszystko stracę. Wymyśliłam, sposób dzięki , któremu miałam ukryć swoją chorobę przed światem. Ukrywałam to rok. Rok żyłam, ale umierałam. Zanim dostałam białaczki, umierałam wewnętrznie. Już wtedy. A rok po dowiedzeniu się o mojej chorobie, umarłam na prawdę, ale jednak żyję. Jak to wyjaśnić? Sama nie mam pojęcia. Cały czas twierdzę, że to Bóg dał mi drugą szansę, abym naprawiła swoje życie. To na pewno on.
Pozdrawiam, Klara
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Witam wszystkich :) To prolog mojego opowiadania :) Mam nadzieję, że Wam się spodobał , i zostaniecie ze mną na dłużej!!! A i z góry przepraszam, za błedy!!! xoxo
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)